Żadne ludzkie działanie nie jest definitywne – ostateczne - ani bez konsekwencji dla tego, kto je czyni. Niezależnie czy czynisz tak zwane dobro czy też zło, to co z siebie wysyłasz, wraca do ciebie po zatoczeniu koła, powiększone o emocje, myśli i doświadczenia tych, których twoja emanacja dotknęła w jakimkolwiek stopniu. Ludzie którzy żyją w Prawdzie i Świadomości, skupieni są na postępowaniu w taki sposób, jak gdyby wszystko co czynią, czynili samym sobie, bo zgodnie z zasadami Prawa Źródła tak właśnie jest. „Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe” to podstawowa zasada współżycia, która niestety nie jest respektowana powszechnie w świecie materii w którym egzystuje ludzkość.
Człowiek poddany manipulacji kłamstw i zaprogramowany na ślepy pęd za syntetycznymi wartościami i materialnymi „dobrami”, stał się całkowicie ślepy i nieczuły na Uniwersalne Prawa w zgodzie z którymi istnieje Życie.
Większość ludzi nie zadaje nigdy w swoim życiu pytania o to kim są naprawdę oraz czemu służy ich życie – poco pojawili się na tej planecie dokładnie w tym miejscu, w tym czasie i w takiej postaci. Tak zwana cywilizacja w niczym nie zachęca do tego rodzaju przemyśleń, analiz, lub w ogóle potrzeby, zadawania tego rodzaju pytań i uzyskiwania na nie odpowiedzi poprzez samodzielne poznanie. Wszystko do czego jesteśmy trenowani od najwcześniejszych lat, to posłuszeństwo, poddaństwo, konsumpcja, trud i przekonanie o własnej nieistotności i niegodności, co pozwala nam na akceptowanie niesprawiedliwości jako normy w takim samym stopniu w jakim akceptujemy osobiste niespełnienie i nie szczęśliwość jako coś, co jest powszechne, zatem uznawane jako podstawowe zasady tego świata. Wedle tego, muszą być „lepsi i gorsi”, „wygrani i przegrani”, „bo takie po prostu jest życie”, „bo świat jest z natury niesprawiedliwy”.
Na przestrzeni czasów rozmaici emisariusze kłamstwa i społecznej manipulacji wmawiali ludziom, iż dualizm rzeczy jest czymś całkowicie naturalnym, bo nie byłoby życia bez śmierci, nie byłoby dobra bez zła, godności bez podłości, cnoty bez niesprawiedliwości.., i choć wielu instynktownie zawsze czuło, iż jest to nauka wynikając z kłamstwa, to jednak brakowało powszechnej odwagi, by się temu przeciwstawić, powiedzieć „nie” i odkryć Prawdę zamiast podążać za prawdą wyimaginowaną.
To co czynimy, co myślimy a nawet to jakiego rodzaju słowa wypowiadamy, nie jest obojętne dla tak zwanej rzeczywistości, dla tych manifestacji świata, które odbieramy jako własne i innych życie. Nauczono nas sprowadzać wszystko w swoim istnieniu wyłącznie do materii, którą pozornie jesteśmy, oraz do posłuszeństwa wobec tezy, iż to pogoń za ową materią jest jedyną wartością i uzasadnieniem człowieczej egzystencji. Bardzo wielu ludzi wierzy w to, że zgromadzenie wokół siebie jakiejś ilości owej materii w niezwykły sposób odmieni ich życie, uczyni ich kimś innym - bardziej godnym, bardziej dostrzegalnym, bardziej ważnym na drabince hierarchii, jakie uznają osobiście za ważne i prawdziwe. Jadnak, gdy udaje się komuś spełnić ten sen i owe „dobra” istotnie wypełniają jego przestrzeń, po pierwszych chwilach zachłyśnięcia się spełnieniem swoich życzeń, nagle odkrywa, że tak naprawdę niewiele się zmieniło, że coś w nim nadal czuje się nieusatysfakcjonowane, niedowartościowane, niepełne i nieszczęśliwe dokładnie w taki sam sposób, w jaki miało to miejsce wcześniej, nim owo pragnienie się urzeczywistniło.
I do póki nie odnajdziemy odpowiedzi właśnie na te wspomniane już wcześniej, fundamentalne pytania o to, czemu służy nasze życie, kim naprawdę jesteśmy oraz dlaczego tu przychodzimy, wciąż i wciąż będziemy zderzać się z poczuciem własnego niespełnienia, smutku, nieszczęśliwości, nieważności i pustki egzystencji.
Dopóty, dopóki akceptujemy kłamstwo i fikcję jako normę, a materię jako jedyne uzasadnienie życia, nie będziemy w stanie poznać prawdy o samych sobie ani żyć życiem kompletnym, obfitym i spełnionym.
Nie jesteśmy odtwórcami ról ale kreatorami. Nie jesteśmy konsumentami dóbr ale tymi, którzy powołują je do istnienia. Nie jesteśmy chwilowymi i przypadkowymi uczestnikami dzikiego maratonu, imitującego powierzchowną egzystencje ale depozytariuszami prawdziwego Życia. To w nas, a nie gdziekolwiek indziej na zewnątrz, jest ta Moc, która może nas doprowadzić do całkowitej destrukcji jak też do wzbicia się na wyżyny i wyzwolenia z kajdan kłamstwa i wynikającej zeń niemocy i zniewolenia.
Naszym naturalnym stanem jest stan Prawdy i Miłości. Naszym naturalnym środowiskiem jest Jasność a nie mrok. To co stanowimy sobą nie sprowadza się do zbioru tkanek z których składa się nasze ciało, ale do istoty Ducha, jakim faktycznie jesteśmy. Gdy czynisz zło, gwałt, niesprawiedliwość; gdy ulegasz kłamstwu, bezduszności, pazerności; gdy kierujesz się egoizmem, chełpliwością, próżnością czy głupotą – czyniąc wszytko to, lub nawet jeszcze więcej, okaleczasz i niszczysz przede wszystkim samego siebie, ponieważ każda twoja myśl, każde twoje działanie, każde twoje słowo to energia stwórcza, która obiega twoją przestrzeń, dotyka jej, modyfikuje ją i powraca ostatecznie do ciebie, aby zmodyfikować także twoje życie i ciebie, zgodnie z intencją i czynem, które wcześniej zainicjowałeś, zwielokrotnione siłą cierpień i nieszczęść ( lub szczęścia i dobra, jeśli kierujesz się Prawdą i Miłością ) wszystkich tych, których ono na swej drodze dotknęło.
I to nie jest jakiś rodzaj przekleństwa lecz zwykła zasada przyczyny i skutku. Każde działanie nie idzie w przysłowiową próżnie lecz przynosi swój skutek dla tego, kto działanie inicjuje. Gdy kogoś przeklinasz – przeklinasz w gruncie rzeczy samego siebie; gdy kogoś okradasz – ograbiasz samego siebie; gdy komuś wyrządzasz gwałt lub niesprawiedliwość – gwałcisz i odmawiasz sprawiedliwości samemu sobie. To samo dzieje się, gdy czynisz Dobro – Dobro rzeczywiste a nie wyimaginowane, jakie może zdawać się komuś w danym momencie wygodne i oczekiwane – wtedy także owo Dobro powraca do swego nadawcy wzmocnione szczęśliwością tych, którzy go doświadczyli.
Dzieje się tak ponieważ wszyscy jesteśmy niczym połączone naczynia, wszyscy żyjemy tą samą Energią Życia, która podlega tej samej zasadzie Prawdy. Można tu użyć znanego zdania „co siejesz to i żąć będziesz”, czyli jakie ziarno taki ostatecznie plon... I cokolwiek czynisz, zawsze podlegasz tej jednej zasadzie.
Dziś wielu ludzi odkrywa tę Prawdę na nowo i jest poruszonych, i zachwyconych jaką jest ona cudowną potęgą, i jak ogromnie przemienia zarówno życie człowieka jak i samo postrzeganie tego, co wokoło nas. I nawet jeśli ktoś mówi ci dzisiaj, że wszystko jest już stracone i nie można uwolnić się od cierpienia i wszechobecnej obrzydliwości kłamstwa, nie dawaj temu wiary, bo nic w tym nie jest Prawdą.
Wszystko co dotyczy ciebie, co jest bezpośrednio twoje, zależne jest wyłącznie od świadomych decyzji i działań jakie podejmujesz – możesz w dowolnym momencie całkowicie zmienić obraz swego świata oraz jakość własnego życia, kiedy zrozumiesz, że to TY SAM jesteś jego jedynym projektantem i twórcą; że to wyłącznie poziom twojej Świadomości i twego osobistego dostępu do Prawdy i Wiedzy, może sprawić, iż staniesz się siewcą Dobra a nie siewcą cierpienia, niesprawiedliwości, mroku i zła.
Życie z poziomu Miłości i Prawdy, może wydawać się na początku jakąś duchową utopia niemożliwą do zrealizowania w obliczu pozornie wszechobecnego i wszechwładnego bagna materializmu, okrucieństwa, podłości, fałszu i małości postępowania tak wielu ludzi. Jednak gdy ten proces faktycznie się w nas rozpoczyna, nagle odkrywamy, że bycie w Prawdzie jest o wiele łatwiejsze niż trwanie w kłamstwie; że czynienie Dobra jest równie naturalne jak branie kolejnego oddechu.
Takich ludzi przybywa. Ludzi, którzy mają w sobie dość odwagi, by zrzucić z siebie kajdany uwarunkowań, kłamstw, tyranii i powszechnej amnezji, i po prostu odzyskać siebie, swoje życie i swoje cele oraz rzeczywisty świat, który nie jest bólem lecz przestrzenią ciągle kreowaną poprzez Prawdę i Prawa Źródła, którego jesteśmy częścią i z którego pochodzimy.
Rita Blackwood

W sumie, co ja tu mogę mądrego powiedzieć? Jak czytam Pani tekst to widzę, jak niewiele jeszcze wiem i jak bardzo jestem na początku swojej drogi. Kiedy kilka lat temu odkryłam Pani blog, to myślałam sobie, że "e, taki kolejny słowotok o wszystkim i o niczym który można sobie fajnie poczytać przy porannej kawce" - przepraszam, naprawdę ;) ale tak wtedy myślałam. Ale szybko się przekonałam, że nie, że to coś znacznie większego i ważniejszego. Pani blog, to co tu przeczytałam, zmieniło moją postawę, zachęciło do drążenia tematu i poznawania. Mogę śmiało powiedzieć, że dla mnie jest Pani moją mentorką, która pomogła mi zrozumieć, że świat nie jest taki jak kiedyś myślałam a ja sama mogę w nim więcej zmienić, niż kiedykolwiek śmiałaby to nawet podejrzewać. I za to wszystko Pani dziękuję <3
OdpowiedzUsuńPodziwiam ludzi którzy potrafią w taki sposób myśleć i wypowiadać się. W mojej ocenie to wielki dar. Zawsze zastanawiam się dlaczego własnie tacy ludzie jak Pani, z takim darem, nie zasiadają w fotelach w mediach i nie przemawiają do ludzi, by ich czegoś nauczyć i coś ważnego powiedzieć a zamiast nich są tam mali, śmieszni i niedouczeni "eksperci" plotący cokolwiek za co można dostać kasę.
OdpowiedzUsuńPani Rito, gdyby robiła Pani jakieś seminaria albo wystąpiła gdziekolwiek jako prelegent, poszłabym na Pani wystąpienie w ciemno! Uwielbiam Panią i to co Pani dla nas pisze. Jest Pani osobą niezwykłą i bardzo mądrą. Bardzo dziękuję za Pani pracę!
OdpowiedzUsuń" Życie z poziomu Miłości i Prawdy, może wydawać się na początku jakąś duchową utopia niemożliwą do zrealizowania w obliczu pozornie wszechobecnego i wszechwładnego bagna materializmu, okrucieństwa, podłości, fałszu i małości postępowania tak wielu ludzi. Jednak gdy ten proces faktycznie się w nas rozpoczyna, nagle odkrywamy, że bycie w Prawdzie jest o wiele łatwiejsze niż trwanie w kłamstwie; że czynienie Dobra jest równie naturalne jak branie kolejnego oddechu." - to moja lekcja na dziś!
OdpowiedzUsuńW obecnych czasach nie łatwo być człowiekiem nawet w takim powszechnym rozumowaniu a co dopiero być Człowiekiem Świadomym. Tym bardziej podziwiam i doceniam że mogę czytać takie teksty i coś z nich uszczknąć dla siebie.
OdpowiedzUsuńSzczęść Boże, kochana Rito!
Właśnie zobaczyłam na fejsie, że opublikowałaś nowy artykuł! Zabieram się z niecierpliwością za czytanie i na pewno będzie świetny jak zawsze! Dziękuję Kochana <3 :*
OdpowiedzUsuńTak tu zajrzałam z fejsbuka z ciekawości, przeczytałam i ... zamurowało mnie. Dawno nie czytałam czegoś tak pełnego treści i mocy, a już na blogu to chyba nigdy nie zetknęłam się z taką treścią i głębią. Chcę więcej i będę czytała pozostałe Twoje wpisy. Dzięki Ci, Anita :*
OdpowiedzUsuńA co jeśli to całe przebudzenie, to fikcja, taki matrix w matriksie? Co jeśli nic z tych rzeczy nie ma naprawdę a człowiek tylko sam siebie zwodzi zarówno na dobre jak i na złe. Powiem szczerze - jestem nie wierząca anie w sposób, nazwijmy to, tradycyjny ani ten new ageowy. Ale ciekawi mnie ten temat. Podoba mi się sposób w jaki pani pisze. Jasno, inteligentnie i bardzo pięknie po polsku ale nie umiem otworzyć się na te duchowe rzeczy. Nie umiem w to uwierzyć. Co wtedy? Czy nie mam szans?
OdpowiedzUsuńPoszukiwanie Boga w sobie a nie gdzieś tam, to chyba największe dobro jakie człowiek może dla siebie zrobić. Bez tego, wszystko inne to porażka. Niestety to ciągle dla wielu jakaś herezja i nie umieją zrozumieć o co w tym naprawdę chodzi.
OdpowiedzUsuńW mojej opinii, tekst powalający i świetny.
Hejka, świetny tekst! Pozdrawiam i dziękuje :) !
OdpowiedzUsuń